W tym roku, jak i w poprzednich latach, organizatorzy zadbali aby do klubu straży jej królewskiej mości zawitali czołowi przedstawiciele europejskiej arystokracji, znani zawodnicy i goście z pierwszych stron gazet. Jak to jest w zwyczaju tego multikulturowego wydarzenia, świat angielskiej socjety integrował się z holywoodzkimi celebrytami, milionerami z bliskiego wschodu i argentyńskimi potentatami polo.
![\[/img\]](img/art/116/m/001.jpg)
Po pierwszym meczu pokazowym nadeszła kolej na wielki finał. W drużynie, której dawniej przewodził książę Karol stanęli miedzy innymi słynni bracia Tomlinson, z których starszy, Luke, jest kapitanem drużyny. Kontrowersyjny zawodnik zwrócił na siebie ostatnio uwagę mediów, gdy w ramach protestu przeciw zakazowi polowań na lisy włamał się do Izby Gmin, skąd musiała go wygonić policja. W drużynie zagrali także znany i lubiany Malcolm Borwick, będący dziedzicem słynnego Blair Castle oraz doświadczony zawodnik Cartiera James Beim.
Strona Argentyńska w przeciwieństwie do angielskiej nie postawiła na czterech równych zawodników, lecz wystawiła dwóch graczy uważanych obecnie za najlepszych na świecie: Facundo Pieresa i Adalfo Cambiaso oraz dwóch z niskimi handicapami, do pomocy i eliminowania z gry zawodników przeciwnej drużyny. W tej roli wystąpili Martin Valent i największa niespodzianka turnieju Gustavo Usandizaga, który choć wyceniony na handicap 3, grał niczym doświadczony six-goaler.
Po pierwszych dwóch chukkach nadzieje na zwycięstwo i dobre nastroje przeminęły równie szybko jak dobra pogoda nad trybunami. Na tchnięta nadzieją publiczność zderzyła się rzeczywistością jak wahadłowiec Columbia z Teksasem. Cambiaso i Pieres przez znaczną część gry utrzymywali się przy piłce. Dzięki temu kontrolowali grę i zaskakiwali przeciwną drużynę przemyślaną strategią i dokładnymi podaniami. Najbardziej miażdżący jednak wydawał się argentyński spokój i opanowanie, które kontrastowały z zawrotnie szybkimi szarżami angielskiej drużyny na argentyńską bramkę. Anglicy porywali swoje konie do przodu tam gdzie powinni byli zahamować i rozegrać piłkę, a w sytuacjach gdy nie powinni dawać się doścignąć, nie mogli uciec przed zawrotnie energicznym Usadizagą, nie wspominając o dwóch argentyńskich 10-goalerach. Jednak najgorsze okazały się niecelne i nieprzemyślane backhandy, po których piłka trafiała do argentyńskich zawodników. Dodatkowo Anglicy byli zaskakiwani przez niektóre własne podania, a w sytuacjach podbramkowych nie potrafili utrzymać nerwów na wodzy. Doskonała gra Argentyńczyków dała rezultat w końcowym wyniku spotkania: Anglia - 5, Argentyna - 12. Jest to trzecie z kolei zwycięstwo Argentyny nad Anglią, po meczach z lat 1995 i 2000.
ANGLIA
James Beim 7
Mark Tomlinson 6
Malcolm Borwick 6
Luke Tomlinson (Capt) 7
Team HCP 26
ARGENTYNA
Gustavo Usandizaga 3
Facundo Pieres 10
Adolfo Cambiaso(Capt) 10
Martin Valent 3
Team HCP 26
tekst Michał P